W pierwszym dniu XIX Forum Ekonomicznego w Krynicy (9 września 2009 roku) odbył się ciekawy panel dyskusyjny „Polska droga do euro – na jakim etapie jesteśmy?”. Dokładnie rok temu w Krynicy premier Donald Tusk ogłosił, że złotego zamienimy na euro w 2012 roku. Obecnie data ta jest mało realna, chociaż według Ludwika Koteckiego, pełnomocnika rządu - wciąż wykonalna. Co innego wynika jednak z analiz ekonomistów. Najbardziej optymistyczną wersją pozostaje rok 2013, zaś w ujęciu bardziej pesymistycznym – 2016 lub nawet 2017. Dariusz Filar, członek Rady Polityki Pieniężnej, zaznaczył jednak, iż kwestia wejścia do strefy euro zależy właściwie wyłącznie od tego, kiedy spełnione zostaną kryteria z Maastricht. Nie ułatwia tego światowy kryzys. Paneliści zgodzili się jednak, że gdyby euro wprowadzono w Polsce np. 1 stycznia 2009 roku – tak jak na Słowacji – polska gospodarka zyskałaby dodatkowy impuls rozwojowy. Zdanie to potwierdzają również opracowania analityczne, w tym oba raporty przygotowane przez Narodowy Bank Polski z 2004 i 2008 roku.
Trudno dziś odpowiedzieć na pytanie, jaki jest realny termin spełnienia kryteriów wstąpienia do unii walutowej. Trzeba pamiętać także o tym, że ocena stopnia spełnienia kryteriów musi być dokonana z odpowiednim wyprzedzeniem, minimum dwóch – trzech kwartałów przed wymianą. Jeśli więc rzeczywiście chcielibyśmy wprowadzić euro w 2013 roku, kryteria muszą być spełnione w 2012 roku. Na dzień dzisiejszy wypełniamy jedynie kryterium długu publicznego, który plasuje się poniżej 60 proc. PKB i długoterminowej stopy procentowej.
Wciąż trzeba jednak intensywnie popracować nad zmniejszeniem deficytu poniżej 3 proc. PKB w budżecie na 2012 rok. Konieczne jest także ustabilizowanie kursu walutowego i obniżenie poziomu inflacji.
Więcej w „Rzeczpospolitej”.
