Obecnie prawie na każdym rogu dużych miast, w prawie wszystkich przejściach podziemnych i budach z jedzeniem można znaleźć automaty do gier o niskich wygranych. W ostatnich latach stały się bardzo popularne i z miesiąca na miesiąc przybywało kolejnych punktów i graczy. Wszystko skończyło się jakiś rok temu, z chwilą wybuchu Afery Hazardowej i wypowiedzeniem wojny branży hazardowej przez Ministra Michała Boniego. Już nie wydaje się pozwoleń na nowe punkty, a w przypadku istniejących lokali prowadzone są dokładne kontrole. Między innymi dzięki takim działaniom liczba automatów zaczęła spadać.
W dzisiejszym Pulsie Biznesu, Dawida Tokarza napisał, że wydatki Polaków na gry i zakłady w 2010 r. zmniejszą się o ponad 5 mld zł, czyli około 25 proc. Z szacunków "PB" wynika, że przychody branży gier i zakładów spadną z 20,4 mld zł w 2009 r. do mniej niż 15 mld zł w 2010 r. Jeszcze rok temu nawet media nie dawały wiary w intencje rządzących, bo przecież hazard dawał miliardowe przychody do budżetu. Jednak patrząc na prognozy zawarte w artykule widać, że walka z hazardem przynosi efekty, a budżet dzięki wysokiemu wzrostowi gospodarczemu, również powinien sobie poradzić z mniejszymi wpływami.
Aktualności
20.07 Nadchodzą ciężkie czasy dla branży hazardowej
