Aż pięciu na sześciu prezesów dla wspólnej unijnej waluty zgodziłoby się na powrót kryzysu – podaje Puls Biznesu.
Mimo, że strefa euro przeżywa największe problemy w swojej historii, prezesi największych polskich firm uważają euro za cel strategiczny. Dlaczego tak jest, tłumaczy Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. – Dla ludzi biznesu kwestia euro cały czas jest na agendzie. Ani kryzys gospodarczy w Europie, ani ostatnie zawirowania związane z finansami publicznymi tego nie zmieniają – twierdzi.
Aż 90 proc. przepytanych prezesów w Polskiej Radzie Biznesu wymieniłoby złotego na euro, nawet jeśli wyhamowałoby to wzrost gospodarczy i przejściowo pogorszyło koniunkturę. O determinacji zarządzających polskimi spółkami świadczy też fakt, że 84 proc. szefów dużych firm chciałoby wejść do strefy euro nawet bez dostosowania naszej gospodarki i finansów publicznych do wymogów unijnych.
Ze strony rządu, Dominik Radziwiłł, wiceminister finansów, przekonywał wczoraj przedsiębiorców z PRB, że gabinet Donalda Tuska podziela determinację w przyjęciu euro. – Wśród władz jest wola pełnej i jak najszybszej integracji walutowej. Kryzys dał nam jedynie nauczkę, że powinniśmy z większą pokorą podchodzić do realiów rynkowych – dodaje Radziwiłł.
Mimo płonnych nadziei, przedsiębiorcy pozostają realistami co do daty przyjęcia euro. Uważają, że stanie się to dopiero za 4-8 lat.
