Seryjne obniżki ocen wiarygodności kredytowej krajów strefy euro – Grecji, Portugalii, a wczoraj Hiszpanii – zachwiały giełdami na świecie. Dopiero wystąpienie kanclerz Niemiec i szefów EBC i MFW w połączeniu z zapowiedzią, że pożyczka dla Grecji może sięgnąć 100-120 mld euro, uspokoiło nieco sytuację na rynkach – podaje dzisiejsza Gazeta Wyborcza.
Dług publiczny Grecji zbliża się do 300 mld euro, co stanowi 115 proc. greckiego PKB. Jedyną szansą na sfinansowanie ich potrzeb jest międzynarodowa pożyczka. Kraje strefy euro mówiły do tej pory o kredytach sięgających 45 mld euro. Wczoraj pojawiły się plotki, że pakiet pomocy dla Aten może w ciągu 3 lat sięgnąć nawet 100-120 mld euro. Nie zostały one jednak potwierdzone, a milczenie Angeli Merkel wzmagało panikę na rynkach.
Wieczorem w środę kanclerz Niemiec oświadczyła jednak: - Niemcy dołożą się do pomocy dla Grecji zgodnie z podjętymi wcześniej zobowiązaniami, ale tylko wtedy, jeśli rząd Grecji zaakceptuje dodatkowe cięcia budżetowe.
Europejscy przywódcy liczą, że pożyczka oraz wprowadzone w Grecji drastyczne reformy sprawią, iż kraj stanie na nogi. I że pozostałe kraje PIIGS (Portugalia, Włochy, Irlandia, Hiszpania), które często są wrzucane do jednego worka razem z Grecją, nie wpadną w podobne tarapaty.
Aktualności
29.04 Grecja trzęsie Europą
