W artykule Macieja Samcika w poniedziałkowej Gazecie Wyborczej czytamy, że inwestorzy na giełdzie i rynku walutowym dosyć spokojnie zareagowali na sobotnią katastrofę i śmierć polskiego prezydenta, a także szefa Narodowego Banku Polskiego. Ceny akcji idą w górę, złoty jest stabilny, choć od poniedziałkowego poranka minimalnie się umocnił.
Obserwatorzy rynku finansowego z pewnym niepokojem oczekiwali na wznowienie handlu na warszawskiej giełdzie akcji oraz na rynku walutowym. Pojawiły się nawet plotki
o możliwym ataku zachodnich spekulantów, by osłabić polską walutę.
Na rynku walutowym na razie nie dzieje się jednak nic niespodziewanego. Reakcja inwestorów na sobotnią katastrofę jest spokojna i wyważona. Złoty od rana nie traci na wartości. Kurs euro wynosił początkowo ok. 3,88 zł, a w połowie dnia złoty nieco zyskał - za euro inwestorzy płacą 3,86 zł. To oznacza, że nasza waluta jest mniej więcej na takim samym poziomie, jak w piątek wieczorem, po interwencji NBP – w piątek bank centralny kupił na rynku kilkanaście milionów euro, by nie dopuścić do nadmiernego umacniania złotego.
Inwestorzy giełdowi równie spokojnie reagują na tragedię. WIG20, indeks akcji największych spółek, zaczął dzień od wzrostu o 0,6 proc., a i w połowie dnia pozostaje nad kreską.
Więcej na ten temat można dowiedzieć się na portalu Wyborcza.biz
