Zmowa polskich cementowni, która trwała przez 11 lat, kosztować będzie ich prezesów ponad 411 mln złotych. Do stwierdzenia naruszenia prawa przyczyniły się informacje dwóch uczestników kartelu.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta zaczął się przyglądać producentom cementu już wczesną wiosną 2006 roku., bo wtedy zaczęły do niego docierać sygnały o nieprawidłowościach na rynku hurtowej sprzedaży cementu – pisze Konrad Niklewicz w piątkowej Gazecie Wyborczej. Teoretycznie tak wielki rynek, z jakim mamy do czynienia w przypadku cementu (szacunkowa wartość przekracza 4 mld złotych) powinien podlegać wahaniom koniunktury. Tymczasem od roku 1998 do roku 2006 ceny cementu bez przerwy rosły. Prezes Urzędu Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel zleciła akcję śledczą w wyniku, której w ciągu jednego dnia, inspektorzy UOKiK weszli do siedzib producentów cementu. Jak podaje Gazeta Wyborcza w trakcie jej trwania zajęto tysiące stron dokumentacji, przeczesano twarde dyski komputerów i dane z serwerów oraz skopiowano niezliczoną ilość e-maili.
W grupie tej największej wykrytej w Polsce zmowy cenowej uczestniczyły: Cemex Polska, Dyckerhoff Polska, Grupa Ożarów, cementownie Odra i Warta, Górażdże Cement oraz polska filia Lafarge Cement. Karę wynoszącą 10 proc. przychodów z 2008 roku zapłaci 5 pierwszych firm. Odpowiednio 5 proc. karę zapłaci Górażdże, a jakichkolwiek konsekwencji finansowych ze strony UOKiK uniknie Lafarge Cement. Ulgi i zwolnienie z kar przysługują tym spółkom za to, że kilka dni po wszczęciu śledztwa zgłosiły się do Urzędu, oferując pełną współpracę w udowodnieniu działania kartelu.
Teraz spółki będą najprawdopodobniej odwoływać się od wyroku. Co do nieuchronności kary nie ma jednak wątpliwości prezes UOKiK. – Ostatnio uprawomocniają się praktycznie wszystkie nasze decyzje – mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
