Rząd znalazł sposób na wyeliminowanie Aleksandra Gudzowatego, szefa Bartimpeksu, z EuRoPol Gazu. Jeśli poprze on zmiany w akcjonariacie, dostanie zgodę na realizację projektu Bernau - Szczecin, łączącego polski i niemiecki system gazowy - pisze Michał Duszczyk w czwartkowym Dzienniku Gazecie Prawnej.
Aleksander Gudzowaty dostanie ofertę nie do odrzucenia. Jak dowiedział się DGP, otrzyma on od rządu zielone światło na dokończenie zablokowanego 10 lat temu projektu budowy gazociągu Bernau - Szczecin. Jednak pod jednym warunkiem: musi dobrowolnie wycofać się z Gaz Tradingu, spółki udziałowca EuRoPol Gazu, przedsiębiorstwa zarządzającego polskim odicnkiem gazociągu jamalskiego, którym płynie do Polski rosyjski gaz. Decyzja o usunięciu Bartimpeksu z EuRoPol Gazu zapadła w trakcie polsko-rosyjskich negocjacji gazowych. Gudzowaty ostro krytykuje jednak te ustalenia. - Towarzystwo, które podjęło takie decyzje, powinno być zweryfikowane przez prokuratora lub Trybunał Stanu - mówi w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną.
Skąd to całe zamieszanie? Gudzowaty, to właściciel Bartimpeksu, czyli firmy, która pośrednio jest jednym z mniejszościowych udziałowców EuRoPol Gazu. Jego obecność uniemożliwia zwiększenie wpływu Gazpromu na tę spółkę, odpowiedzialną za polski odcinek gazociągu jamalskiego. Rosjanie postanowili za wszelką cenę ten stan rzeczy zmienić. Nadarzyła się zresztą znakomita okazja - Polsce brakowało gazu i chciała podpisać nowy kontrakt na dostawy surowca. Zmiany w akcjonariacie EuRoPol Gazu stały się więc jednym z dominujących tematów polsko-rosyjskich rozmów gazowych. Porozumienie na szczeblu rządowym, które zawarto w ubiegłym tygodniu w Moskwie, zakłada, że Gas Trading, czyli firma, w której ponad 1/3 udziałów ma Bartimpex, musi stracić swoje udziały.
Aleksander Gudzowaty dostanie ofertę nie do odrzucenia. Jak dowiedział się DGP, otrzyma on od rządu zielone światło na dokończenie zablokowanego 10 lat temu projektu budowy gazociągu Bernau - Szczecin. Jednak pod jednym warunkiem: musi dobrowolnie wycofać się z Gaz Tradingu, spółki udziałowca EuRoPol Gazu, przedsiębiorstwa zarządzającego polskim odicnkiem gazociągu jamalskiego, którym płynie do Polski rosyjski gaz. Decyzja o usunięciu Bartimpeksu z EuRoPol Gazu zapadła w trakcie polsko-rosyjskich negocjacji gazowych. Gudzowaty ostro krytykuje jednak te ustalenia. - Towarzystwo, które podjęło takie decyzje, powinno być zweryfikowane przez prokuratora lub Trybunał Stanu - mówi w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną.
Skąd to całe zamieszanie? Gudzowaty, to właściciel Bartimpeksu, czyli firmy, która pośrednio jest jednym z mniejszościowych udziałowców EuRoPol Gazu. Jego obecność uniemożliwia zwiększenie wpływu Gazpromu na tę spółkę, odpowiedzialną za polski odcinek gazociągu jamalskiego. Rosjanie postanowili za wszelką cenę ten stan rzeczy zmienić. Nadarzyła się zresztą znakomita okazja - Polsce brakowało gazu i chciała podpisać nowy kontrakt na dostawy surowca. Zmiany w akcjonariacie EuRoPol Gazu stały się więc jednym z dominujących tematów polsko-rosyjskich rozmów gazowych. Porozumienie na szczeblu rządowym, które zawarto w ubiegłym tygodniu w Moskwie, zakłada, że Gas Trading, czyli firma, w której ponad 1/3 udziałów ma Bartimpex, musi stracić swoje udziały.
