O dotację na e-biznes mogą się starać mali przedsiębiorcy, którzy prowadzą swoją działalność nie dłużej niż rok. W tym roku do wzięcia jest aż 144 mln zł – do miliona na jedną firmę na dwa lata działalności. Otrzymane środki można wydać na wynagrodzenia dla pracowników, wynajem biura lub sprzęt.
Dofinansowanie wzbudza jednak wiele kontrowersji. – "Skala dofinansowania w tym programie jest bardzo wysoka i opłaca się po nie sięgnąć - mówi wyborczej.biz Ryszard Petru, główny ekonomista BRE Banku. - Sama idea nie jest zła, pytanie, czy środki są efektywnie wydawane. Jak przyznaje, od kilku osób słyszał, że ludzie biorą dotacje, by potem odsprzedać firmy z zyskiem. - Jest tu pewna nierównowaga: ten, kto dostanie pomoc publiczną, będzie mógł sprzedać swój biznes taniej niż bliźniaczy nawet projekt robiony za własne pieniądze. A i tak więcej zarobi”. Wśród komentatorów można usłyszeć, że wiele projektów, przynajmniej na pierwszy rzut oka, jest przeciętnych. - "Niektóre z tych projektów nie mają większych szans na powodzenie. Jaki sens w przyznawaniu pieniędzy na kolejną porównywarkę czy portal ślubny? - pytają internauci. I zauważają, że jest to nie fair wobec tych przedsiębiorców, którzy próbują przetrwać na rynku, nie sięgając po środki publiczne".
Więcej na ten temat w artykule „Internetowe spięcie w unijnych funduszach”.
Aktualności
26.10.09 Psucie rynku czy innowacyjność w cudzysłowie
